Gdy spoglądam na niebo na chmury kłębiaste idące z wiatrem patrząc przed siebie
I jadąc motorem myśląc o rzeczach tak niepotrzebnych, że aż się ich boję
Chciałbym choć raz poczuć się tak, tak jakoś innie wolnie jak ptak, jak róży kwiat
Zniszczyć swe życie
Próbuję wciąż wyciągnąć z siebie krzyk, który utkwił głęboko we mnie, wydusić oddech
Włączyć swe płuca, wysunąć ręce, otworzyć usta
Być nienormalnym jak tylko się da udawać trupa wejść na lwa,
Bawić się w berka śmiać się i kraść być jak dziecko niewinne tak
Chciałbym choć raz poczuć się tak, tak jakoś innie wolnie jak ptak, jak róży kwiat
Zniszczyć swe życie
Chciałbym choć raz poczuć się tak, tak jakoś innie wolnie jak ptak, jak róży kwiat
Zniszczyć swe życie
Pobiegnę ulicą środkowym pasem uśmiechem powitam zawistne twarze i podam rękę wszystkim upadłym, serdecznym wzrokiem pozdrowię masy , włączę TV i wrócę do siebie do świata, w którym króluje zapomnienie,
A wokół sam szum w głowie też ból w klatce piersiowej nie wiem co robię
Boże spraw proszę niech wpadnie ta myśl ta, która powie ja chcę żyć
Chciałbym choć raz poczuć się tak, tak jakoś innie wolnie jak ptak, jak róży kwiat
Zniszczyć swe życie
Chciałbym choć raz poczuć się tak, tak jakoś innie wolnie jak ptak, jak róży kwiat
Zniszczyć swe życie
Chciałbym choć raz poczuć się tak, tak jakoś innie wolnie jak ptak, jak róży kwiat
Zniszczyć swe życie