BACKPEN|COM > Katalog > Literatura piękna (193) > Beletrystyka (139) > Fantastyka (6) > Purgalimbus. Tom I. Rozdział 1.

Purgalimbus. Tom I. Rozdział 1.

3.00 PLN

Tytuł:
Purgalimbus. Tom I. Rozdział 1.
Autor:
Język:
Polski
Liczba stron:
11
Edycja:
1
ISBN:
Rozmiar/Format:
159.01 kB / PDF
Jak działa BackPen?

BackPen.com to niezależna, otwarta platforma wydawnicza, na której każdy może publikować i promować swoją twórczość w celu jej sprzedaży.

Zobacz więcej



 
Opis:

Pierwszy rozdział mojej powieści, utrzymanej w klimacie steampunk fantasy. Opowieść o młodej dziewczynie z wyższych sfer, która nagle musi odnależć się w zupełnie nieznanej sobie rzeczywistości. Pomaga jej w tym grupa szalonych, wręcz nieco dziwacznych osób, które okazują się być o wiele bardziej tajemniczymi, niż mogło się na początku wydawać...

Poznaj opowieść o XIX wiecznej Europie w niezwykły sposób połączonej z innym wymiarem. Odkryj nieznane tereny, wyrusz w niezwykłą podróż i przeżyj niebezpieczną przygodę w Purgalimbusie!

Obecnie jestem na etapie kończenia drugiego tomu.

Losowy cytat

Słoneczne światło coraz rzadziej dawało sobie radę z przebijaniem się przez ciemne chmury – chłodne i mgliste poranki zapowiadały wcześniejsze nadejście jesieni. Dziewiąty miesiąc roku przywitał się zimnym wiatrem i deszczową powłoką, wszędzie było pełno kałuż, odbijających świat niczym roztopione lustra, przeistaczające się prędko w niewielkie potoki przelewające się ulicami w szczelinach brukowanych kostek. Ludzie coraz mniej czasu spędzali na zewnątrz, chętniej gromadzili się w kawiarniach lub chowali gdzie popadło, żeby uniknąć zmoknięcia do suchej nitki. Jeśli spacerowano, to z parasolami, które wyglądały jak olbrzymie kwiaty otwierające się, aby złapać choć kilka kropel orzeźwiającego deszczu.

W czasie nielicznych chwil, kiedy to rozświetlała się szarość dnia, parasole chowały się i mieszkańcy napierali w kierunku morza, aby pospacerować i poprzyglądać się rozkrzyczanym mewom, czekającym na zdobycie czegoś do jedzenia (choćby i drogą kradzieży), lub parowcom wpływającym do wielkiego portu. Pieniste fale wdzierały się coraz dalej w głąb plaży za sprawą porywistego wiatru, złodzieja szali i kapeluszy, który z każdą chwilą coraz wyraźniej dawał znać o swojej obecności, dmąc, świszcząc i dyrygując deszczem.

Ów wiatr nierzadko zapowiadał nadejście burzy. Pomniki płakały wtenczas mimowolnymi łzami spadającymi z nieba. Odpowiadały im płaskorzeźby pokrywające kamienice, łkające boginie, szlochające anioły i muzy. Gałęzie drzew w parkach uginały się pod naporem ulewy, która strącała z nich kasztany i inne owoce. Plakaty, promujące spektakle teatralne i operowe, porozwieszane na ścianach i murach, kłaniały się, odklejając wraz z odpadającym pod wpływem deszczu tynkiem. Świat pogrążał się w typowej jesiennej aurze, opleciony szaro – złotą pogodą łączącą ciemne chmury ze słońcem.

Opinie