BACKPEN|COM > Katalog > Literatura piękna (193) > Beletrystyka (139) > Fantastyka (6) > Purgalimbus. Tom I. Rozdział 2.

Purgalimbus. Tom I. Rozdział 2.

3.00 PLN

Tytuł:
Purgalimbus. Tom I. Rozdział 2.
Autor:
Język:
Polski
Liczba stron:
15
Edycja:
1
ISBN:
Rozmiar/Format:
173.89 kB / PDF
Jak działa BackPen?

BackPen.com to niezależna, otwarta platforma wydawnicza, na której każdy może publikować i promować swoją twórczość w celu jej sprzedaży.

Zobacz więcej



 
Opis:

Drugi rozdział mojej powieści, utrzymanej w klimacie steampunk fantasy. Opowieść o młodej dziewczynie z wyższych sfer, która nagle musi odnależć się w zupełnie nieznanej sobie rzeczywistości. Pomaga jej w tym grupa szalonych, wręcz nieco dziwacznych osób, które okazują się być o wiele bardziej tajemniczymi, niż mogło się na początku wydawać...

Poznaj opowieść o XIX wiecznej Europie w niezwykły sposób połączonej z innym wymiarem. Odkryj nieznane tereny, wyrusz w niezwykłą podróż i przeżyj niebezpieczną przygodę w Purgalimbusie!

PS. Więcej rozdziałów opublikuję, jeżeli komuś spodoba się choć jeden. Zachęcam do czytania.

Obecnie jestem na etapie kończenia drugiego tomu.

Losowy cytat

- Taa, i tak cię dorwiemy, czy tego chcesz, czy nie – zaśmiał się ten drugi. Dwa straszne głosy splotły się w jeden potworny śmiech, dudniący za grubymi, drewnianymi drzwiami posiadłości. Cecylia w pierwszym momencie pomyślała, że to tylko brednie. Jak by wielcy, potężni i silni nie byli ci goście, było ich chyba (na litość boską!) tylko dwóch, a frontowe drzwi były naprawdę grube i wytrzymałe… Miała przynajmniej taką nagle przybyłą nadzieję i tej myśli postanowiła się trzymać. Ale owa nadzieja zaczęła powoli rozwiewać się wraz z każdym głośniejszym trzaskiem w okolicy czerwieniejącej, nagrzewającej się w szybkim tempie klamki. „Przecież moja rodzina nie była w żadnym konflikcie… A nawet jeśli, rodzice nie żyją już od lat, a zostali pewnie zamordo… Och!” Narastały odgłosy łamanego drewna, gruchotanie zamka… „Zamordowani, jasna cholera!” Cecylia zawahała się przez chwilę, po czym odwróciła się na pięcie i wbiegła po schodach. Niefortunnie, zahaczyła długą suknią o jakiś wystający gwóźdź, czy coś temu podobnego. Siłowała się z materiałem przez chwilę, co w zdenerwowaniu przynosiło mizerne skutki. Drewno trzaskało łamane bezlitośnie; rozgrzana klamka zasyczała i zaczęła się topić. Zimny pot spłynął dziewczynie po skroni. Szarpnęła mocno za połać sukni, zostawiając na schodach długi kawał materiału. Wbiegła na górę, chciała jak najszybciej znaleźć jakieś miejsce, żeby się schować, skoro nie miała drogi ucieczki na zewnątrz. Kiedy wbiegła w jeden z węższych korytarzy po lewej stronie od holu, usłyszała trzaskające wejściowe drzwi. Serce waliło jej jak młotem, zdołała jednak, chowając się w starym gabinecie ojca, rozbić książką szybę i chwycić leżący w gablocie sztylet, jakiś antyk, zapewne bardzo wartościowy. Wsunęła się za regał, chowając za grubą, ciemnozieloną zasłoną sięgającą od sufitu do samej podłogi. Pod zielonym materiałem ukryła czubki butów. Próbowała uspokoić

Opinie