BACKPEN|COM > Katalog > Literatura piękna (193) > Beletrystyka (139) > Dramat (16) > Chlew

Chlew

10.00 PLN

Tytuł:
Chlew
Autor:
Język:
Polski
Liczba stron:
1
Edycja:
1
ISBN:
Rozmiar/Format:
NAN  / 
Jak działa BackPen?

BackPen.com to niezależna, otwarta platforma wydawnicza, na której każdy może publikować i promować swoją twórczość w celu jej sprzedaży.

Zobacz więcej



 
Opis:

Sztuka napisana jednym tchem pod wpływem ogólnego oburzenia światem.

 

Na aktora, stojącego już na scenie zapala się światło, które ukazuje Go w całości. Ubrany na
czarno, z tyłu podświetlona czerwona róża,do której bohater się zwraca lecz pozostaje
odwrócony do niej tyłem.
Zaczyna mówić w tempie tempie szybkim, niezdecydowanym. Sprawia wrażenie
przestraszonego, jakby miał zaraz uciec, spaceruje po scenie.

 

Akt pierwszy i ostatni


(Krzycząc)
Tak chciałem bardzo,aby ta złość się przeobraziła na wieki.
A ona nie dając mi żyć znęca się i stale czuje potrzebę produkcji niewyobrażalnych sfer.
Ileż musiałbym się namęczyć,aby złapać za cierń z odwagą, z widoczną odwagą.
To nie żart, jak tu teraz stoję, jak trwam, nie wiem...
Być może drugi drań, krzycząc podobnie, również pozbędzie się mnie z własnym nadmiarem
głupstw niezliczonych.
I cóż? (Śmiech)
Taka rola jego we własnym obłędzie-ot, ważniak.
Brak tego co wyniosłe, reprezentant groteski alternatywnej. (Śmiech z nutą szyderstwa)
(Delikatniej i smutniej)
Gdzie tu miejsce na sens?
Nie idą w parze dwie osobowości, chociaż ta dobra wyżej-zdawać by się mogło-postawiona.
(Wskazując na różę)
I jak tu miłością zwalczać tak oczywiste dolegliwości?
Miłością, której nie ma, która nic nie zdziała.
Ona nawet tknąć, nawet musnąć nie potrafi.
Też za głupia?
Najbardziej bolą najnormalniejsze sprawostki, błahostki najmniejsze.
Wpatrując się w nas, upatrują takiego i z likwidacją tego co dobre walą w najczulej położone
miejsce. (Z nagłym krzykiem)
Nie dla takiego, oziębłego na głupie ekscesy Dostojnika. (Dumnie)
Chwalę się i chwalić będę.
Teraz wszystko mogę i nikomu niech to nie przeszkadza.
Jak Wy Panami się uważacie, tak ja się nazwę królem.
Nikt mi już nie wytknie własnej władzy wydumanej.
Z własnego mózgu.
Z podmiotu własnego.
Bezsensem na bezsens odpowiadam,bo tak się podoba.
Tworzę z Wami koalicję,czy prędzej kolizję?
Wszyscy jesteście skolidowani.
Wasze percepcje łyse, zidiociałe.
Wasze mowy płytkie, niezrozumiałe dla mnie.
Do pięt niedorastając-Pany. Proszę! (Śmiech)
(Wzdychając)
Szlachta.
Nie widzę sensu w takim razie nad Wami czasu wylewać.
Samotnie zdecydowałem się przyjść na ten świat i w samotności wolę go opuścić.
(Groźnie,ze zdziwieniem)
Nawet pochować Im się dać nie można. (Pauza,spokojniej)
Ileż to zaufania trzeba? (Zastanawiająco)
Choć takim bohaterom?
Mistrzom odwagi i bluźnierstwa?
Ja sam bym się przestraszył, sam dałbym się nabrać.
To siła taka, która niezargumentowana powstaje i tak trwa.
Trwa w bezsensie,bo inaczej jak?
(Łagodnie)
Ja bym się nie zgodził.
Za nic.
Chlew to taki, co z debilstwa żyje. Taki, co własne człony pożera w istocie.
Taki sam jeden, jak i drugi.
Wzajem się gryzą.
Tak niezrozumiale zapytam: gdzie?
Gdzie koniec się znajduje, jeśli jakikolwiek stan można końcem nazwać?
Gdzie ta czerwień i blask?
Płynąca rosa, która ostudzić ten nikły zapał powinna?
Ja-tylko pyłkiem nazwany. Mało wyniosły, szary.
(Żywo)
Chwila, przecie nawet ja mogę zdziałać więcej.
Sam się pylić nie będę lecz Was. (Weselej)
Was-Moi Cudowni Głupcy, Was!
(Podbiega do róży i zaczyna wyrywać wszystkie kolce)
Moc mam tak przepiękną, przesilną, przecudną!
Mówiłem! Ja jestem królem, a król może!
Król może i ja mogę!
Złapałem tę żywą odwagę za kły, za kolce, za kudły!
Wyrzucam raz po razie, raz po razie, niech będzie jak dawniej-gładko, czysto, z sumieniem.
Uwierzycie? Właśnie to robię, robię z siebie idiotę, udając tylko!
Jestem królem!
Jestem Waszym królem!
(Uspokajając się,łagodnie)
Królem...
Nie rozumiem.
(Pauza,upuszcza różę)
Raczej sam sobie, sam tak przecie się nazywam. Nikt inny, tylko ja.
Sam sobie Panem. I tu bezsensem być zaczynam.
Bezzmienności się nie zmienia. Nie można i król nie może.



Kurtyna



KONIEC

Losowy cytat

Złapałem tę żywą odwagę za kły, za kolce, za kudły!
Wyrzucam raz po razie, raz po razie, niech będzie jak dawniej-gładko, czysto, z sumieniem.

Opinie